czwartek, 4 września 2014

Grzybobranie

4 września 2014
Rzadko wybieram się do lasu na grzyby. Zniechęca mnie zupełny brak orientacji w lesie. Tym razem jednak zachęcona przez znajomych informacją o wysypie grzybów zaryzykowałam i postanowiłam osobiście zaopatrzyć się w produkty na świąteczny wigilijny stół. Co roku brakuje mi grzybów na uszka do wigilijnego barszczu. 
Zdecydowałam się na grzybobranie o całkiem niestosownej porze, bo w południe, a jak wiadomo, o tej porze to już nie ma po co do lasu jechać. Rzeczywiście sporo ludzi wracało już o tej porze z pełnymi koszami grzybów. Pojechałam z synem do Ożanny, to stosunkowo blisko, zaledwie kilkanaście km od Leżajska. 
Trochę nazbieraliśmy, głównie podgrzybków i maślaczków, ale udało nam się również znaleźć w lesie sosnowo-dębowym kilka najprawdziwszych prawdziwków. Niestety, większość robaczywa. 
Nie potrzebuję atlasu grzybów, zbieram tylko znane mi podgrzybki, bagniaczki, maślaki i oczywiście prawdziwki. Unikam grzybów blaszkowych, zwłaszcza podobnych do pieczarki czy kani, takie bowiem, jak wiadomo są podobne do śmiertelnie trującego muchomora sromotnikowego. 
Zresztą, w lesie bardziej skupiałam się na podziwianiu pięknych widoków oraz leśnej flory i fauny, niż na szukaniu grzybów. 
Każdy z nas miał swoją zabawkę, ja aparatem trzaskałam zdjęcia, a Jurek swoim tabletem.
















Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...