czwartek, 7 czerwca 2012

Jaskółka oknówka Delichon urbica

Kiedy kilka dni temu, dokładnie 3 czerwca obudził mnie wczesnym rankiem świergot  ptaków, ujrzałam zza firanki dwie czarne piękności. Jaskółki upatrzyły sobie moje kuchenne okno i nie pytając nikogo o zgodę rozpoczęły budowę własnego mieszkanka. W środku miasta, na osiedlu pełnym bloków. Dlaczego właśnie u mnie, na wysokości drugiego piętra? Trochę późno zabrały się za budowę gniazda, przylatują z ciepłych krajów już w kwietniu, najpóźniej w maju. A tu czerwiec, co prawda dopiero początek, ale coś musiało opóźnić zakładanie rodziny.
Dopadła mnie wielka radość pomieszana z obawą. Ucieszyłam się, bo to fajnie, że wybrały moje towarzystwo,od razu przypomniały mi się czasy z dzieciństwa, kiedy u mojej babci podglądałam jaskółki, miały gniazda na poddaszu drewnianego domu. Tamte jaskółki, gdy latały gromadnie bardzo nisko, zapowiadały nadchodzące opady. Były to dymówki. Z jaskółką skojarzyła mi się lecznicza roślina glistnik  jaskółcze ziele. Mają podobne nazwy łacińskie, jaskółka zwana Delichon, jaskółcze ziele Chelidonium majus. W ludowej medycynie sok z jaskółczego ziela stosowany był do leczenia katarakty, mówiło się, że jaskółki karmiły tym ziołem swoje pisklęta, by wzmocnić ich wzrok. 

Mało to prawdopodobne, bo jaskółki żywią się głównie owadami (muchy, komary, chrząszcze). Dlatego są pożyteczne, bo eliminują natrętne muchy roznoszące zarazki.








Znane przysłowia i powiedzenia:
- Jedna jaskółka wiosny nie czyni
- Mówiły jaskółki, że nie dobre spółki
- Gdy jaskółki nisko latają, będzie padać


  
Moje jaskółki wijące gniazda na wysokościach to oknówki (Delichon urbica vel urbicum). Różnią się od dymówki upierzeniem, gdyż na czarnym grzbiecie i główce mają granatowe, metaliczne upierzenie. Nogi oknówki są biało upierzone, podobnie jak brzuch i kuperek. 
Trzeciego dnia jaskółki, niczym 2 gołąbki, zaledwie na fundamentach gniazdka świergocą sobie do uszka, iskają się i przytulają. I tak całymi godzinami! Zamiast kończyć robotę, migdalą się. Od czasu do czasu wyfruwają z gniazda, po kilku minutach powracają z budulcem, podziobią przy konstrukcji i znowu szczebiocą jak zakochana para.


Moja kocica Dzidka, wielce zdziwiona całymi godzinami obserwuje gości, teraz przynajmniej nie czuje się osamotniona, kiedy idę do pracy, pewnie niedługo nauczy się świergotać, przebywając w tak rozśpiewanym towarzystwie, to tylko kwestia czasu.   

  Tymczasem, zauważyłam, że w budowę gniazda zaangażowanych jest więcej niż jedna para jaskółek. Każda z nich przylatuje z materiałem budulcowym w dziobie. Nie wiem, czy to pomoc sąsiedzka, czy rywalizujące o siedlisko inne pary jaskółek. Wiadomo, że oknówki są monogamiczne i zasiedlają gniazdo tylko po jednej parze. Te kłócą się między sobą, jak przekupki na targu. O terytorium, czy jak to zwykle bywa przy budowie domu kłótnia dotyczy detali architektonicznych?

Budowa z dnia na dzień rusza do przodu. Kuleczki błota układane przez jaskółki wymagają jeszcze retuszu. Wspólnymi siłami przywleczone z niedaleko położonej kałuży, teraz są przetwarzane przez jedną z nich w artystyczną mozaikę. Wewnętrzna ściana gniazda widoczna jest na zdjęciu poniżej.


Jaskółki chętnie przesiadują w swoim nowym, jeszcze nieukończonym gniazdku. Zazwyczaj jaskółki nocują w koronach drzew lub krzewów. Od dwóch dni  'zakochana para' śpi w  gnieździe, jaj jeszcze nie ma i wcale im nie przeszkadza moje towarzystwo. Podglądam je razem z moim kotem. Nie boją się aparatu fotograficznego, ani błysku flesza. 
10 czerwca 2012, to już 8 dzień budowane jest gniazdo. Myślałam, że na tym się skończy budowa, ale one, mimo niedzieli nadal pracują. Jak tak dalej pójdzie, nie będę miała możliwości zaglądnąć do środka, żeby sprawdzić, czy samiczka zniosła już jajka.


Ciekawa jest struktura wewnętrznej ściany gniazda. Jaskółki wypełniają błotnistym szlamem zmieszanym ze śliną przestrzeń między 'kuleczkami' błotnistej substancji, dziurkują i rzeźbią dziobem misterne wzory. 
Przedstawiam 2 filmiki pokazujące pracę przy budowie gniazda dwóch jaskółek, nie doszukałam się różnicy w ich wyglądzie, są jednakowej wielkości, trudno odróżnić samca od samiczki.






7 lipca 2012 sobota
Doczekałam się wreszcie potomstwa. Moje zakochane delichonki mają co najmniej dwa młodziutkie pisklaczki. Piszę dwa, bo nie mam możliwości zaglądnięcia do środka gniazda. Nie udało mi się też zobaczyć wcześniej jaj. Przezorne jaskółki zamurowały szczelnie gniazdo, zostawiając malutką szczelinę. Same bez problemu dostają się do środka. Od wczoraj w środka gniazda można zaobserwować dwa duże żółte gardziołka. Rodzice nie siedzą przez cały czas z potomstwem, nie pilnują ich bez przerwy, odlatują w poszukiwaniu pokarmu. Widocznie mają zaufanie, że nic im nie grozi.



11 lipca 2012 środa
W gnieździe panuje ogólny rejwach. Rodzice zanim wlecą z pokarmem do gniazda, dają sygnał młodym ćwierkając, wówczas młode z otwartymi dziobami przybliżają się do otworu i oczekują na przylot, cieniutkim głosikiem śpiewają. Dorosłe jaskółki oczyszczają gniazdo z odchodów, wypluwają je z dzioba. Nadal nie jestem w stanie policzyć potomstwa.
14 lipca 2012 sobota
Jedyna refleksja, jak mi się nasunęła przy okazji podglądania jaskółczej rodzinki, to moje zaniedbanie, w efekcie mam parapet zanieczyszczony ptasim nawozem. Mogłam podstawić jakąś deseczkę, wiedziałam, że trzeba tak zrobić, ale jakoś się nie zdobyłam na odrobinę wysiłku. Trudno, będę miała nawóz na działkę. 
Wydaje mi się, że jaskółkom ukształtowały się dzióbki, dotychczas widać było duże żółte rurki. Coraz częściej rodzice przylatują z pokarmem, wrzucają go do gniazda i od razu odlatują. Może młode urosły na tyle, że nie ma już miejsca dla dorosłych osobników? Mam nadzieję, że wkrótce przebudują gniazdo powiększając otwór i wtedy będę mogła policzyć ile ich jest, może wówczas uda mi się zrobić im zdjęcie.
15 lipca 2012 niedziela
Jaskółki trochę zaniepokojone obecnością obiektywu w pobliżu gniazda latały niecierpliwie tam i z powrotem, jednak zdecydowały się przylecieć do piskląt z pokarmem. Udało mi się sfilmować moment karmienia.



28 lipca 2012 sobota
Jest ich trzy, młode jaskółki cierpliwie oczekują na pokarm dostarczany przez rodziców. Powinny już latać, ale nie zauważyłam, aby wylatywały z gniazda. 


27 maja 2013
Co najmniej 3 razy dziennie o jednej porze trwają takie jaskółcze swary w moim oknie. Ok 7 rano, 13 w południe i 17 po południu. Początkowo myślałam, że to pora posiłków, że jaskółki solidarnie dokarmiają te siedzące w gnieździe na jajach. Tymczasem to wygląda na kłótnie jaskółek o dostęp do gniazda. Być może kilka samic złożyło w tym gniazdku jaja i chciałyby sobie na nich posiedzieć.
Z niecierpliwością czekam na pisklaczki, bo sama jestem ciekawa ile ich będzie. W zeszłym roku wykluły się tylko 2 jaskółeczki, w tym liczę, sądząc po ilości chętnych do wysiadywania, że będzie ich dużo więcej.

1 komentarz:

  1. Z JASKÓŁKAMI JEST RÓŻNIE.JA DO TEJ PORY CIESZYŁAM SIĘ WIDZĄC JE.MOJA RADOŚĆ ZMIENIŁA SIĘ W CIERPIENIE.OTÓŻ JASKÓŁKI MAJĄ PCHŁY KTÓRE WIOSNĄ OBUDZIŁY SIĘ W MOICH RAMACH OKIENNYCH GDYŻ DO JESIENI PRZY MOIM OKNIE BYŁO JESZCZE GNIAZDO.NIE WIEDZIAŁAM CO SIĘ ZE MNĄ DZIEJE. OKAZAŁO SIĘ ŻE MAM RUMIEŃ GUZOWATY I MUSZĘ SIĘ LECZYĆ W SZPITALU CHORÓB ZAKAŹNYCH.SKOŃCZYŁA SIĘ MOJA MIŁOŚĆ DO PTAKÓW.MAM ZAINFEKOWANY ORGANIZM DO KOŃCA ŻYCIA.POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...